czwartek, 30 lipca 2015

Pierwszy

       Kobieta o kruczoczarnych włosach otwiera album i patrzy na pierwsze zdjęcie. Wspomnienia zapisane na tych kartkach sprawiają, że w oczach stają jej łzy. Zapala lampkę nocną, gasząc światło w pozostałych pomieszczeniach. Dzieci i mąż już śpią, a ona nie chce ich budzić. Spogląda na pierwszą stronę.
      Pierwsza z fotografii przedstawia wysoką rudowłosą ubraną w strój galowy, w rozpuszczonych włosach.  Nieśmiało się uśmiecha, jest troszkę przestraszona…
01.09.2012
Pierwszy dzień w liceum miał być wielkim dniem. Miałam chodzić do tej szkoły przez najbliższe trzy lata. Chciałam być dobrą, wzorową uczennicą, sumiennie wypełniać swoje obowiązki. A wszystko po to, by dostać się na studia tam, gdzie chciałam. Warszawa i medycyna, a najlepiej chirurgia miały być spełnieniem moich marzeń.  

Dni w szkole mijały szybko. Zamieszkałam w internacie, gdyż dojazdy były dla mnie koszmarne. Złe połączenia sprawiły, że musiałabym wstawać o czwartej nad ranem, by zdążyć na autobus. Decyzja zapadła. Internat. Miałam pewne obawy. Bałam się, czy zostanę zaakceptowana, czy mnie polubią.

Pierwszego dnia, gdy po uroczystym rozpoczęciu roku szłam z koleżanką na miasto, by kupić jeszcze kilka brakujących książek, ona zaczęła do kogoś machać i się uśmiechać. Podążyłam za jej wzrokiem i zobaczyłam wysokiego bruneta, który podążał w naszą stronę. Zdziwiona spojrzałam na Olkę .
   - Cześć – uśmiechnęła się, przytulając mocno chłopaka. Nic nie rozumiałam. Nie mówiła mi, że z kimś się spotyka czy coś takiego. – Poznaj Amelię. Melka, to Wojtek. Mój ulubiony kuzyn.

Sprawa wyjaśniła się dość szybko. Z uśmiechem uścisnęłam rękę Wojtka, po czym we trójkę poszliśmy na zakupy.
   - Dalej grasz w tej Austrii? – spytała nagle, odkładając na półkę jakąś książkę o tematyce fantasy.
   - Nie. Przenoszę się. Do Bełchatowa – wyszczerzył się w odpowiedzi brunet.
   - Co ci się  tak nagle odwidziało? Przecież sobie chwaliłeś Posolonych –. roześmiała się.
   - Tak ten łoś, znaczy się Aleksandra, nazywa moją byłą obecną drużynę – wytłumaczył mi spokojnie brunet.
    - Ok, rozumiem – wzruszyłam ramionami. – A jak to szło? Posoljnica? Coś takiego?
    - Tak, dokładnie. Lubisz siatkówkę?
    - Wolę tenis, ale coś mi się obiło o uszy.
    - Tenis? - udawał obrażonego. - Serio? Siatkówka jest fajniejsza.
    - Wcale nie - wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.

Wojtek już miał mi się odgryźć, gdy Olka wróciła z naręczem książek, oczywiście nie tych, które były jej potrzebne, i oznajmiła, że możemy wyjść. Ruszyliśmy więc ulicą w stronę rynku, gdzie znajdowała się jeszcze jedna księgarnia, po drodze zaliczając jeszcze cztery sklepy obuwnicze, gdyż moja przyjaciółka chciała koniecznie kupić sobie jakieś buty na zbliżające się wesele jej brata.
- Olka, nie możesz wrócić i kupić tych pierwszych? Były ładne, wygodne i nie za duży obcas miały - wyjęczałam, siadając na ławce w cieniu drzew.
- Nie mogę - odpowiedziała.
- Czemu niby? - dołączył się Włodarczyk.
- Bo ja nie mam jeszcze sukienki.

Spojrzeliśmy na siebie z Wojtkiem i wybuchliśmy niekontrolowanym śmiechem.

_________________________________________
Jak się zaczęło, to trzeba skończyć. Prędzej, czy później. Jest tu ktoś jeszcze?

7 komentarzy:

  1. ja jestem! Te Olki coś w sobie mają jeśli chodzi o problemy z zakupami. Też jestem wybredna jak diabli. Amelia ustawiła sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Studia medyczne są niezwykle trudne, ale oby udało się jej osiągnąć to, co zaplanowała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem!
    I początek mnie zainteresował. Olka nie mając kiecki na wesele, szuka butów, no trzeba przyznać że dziewczyna jest trochę zakręcona. Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy:)

    http://ulozysz-mnie.blogspot.com

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się pojawiam! :D
    Ufff Wojtusia to my lubimy, bardzo lubimy :)
    Życzę ci powodzenia i czekam na rozwój akcji :*
    Pozdrawiam :*
    Ps. Zapraszam na SIATKARSKĄ MODĘ NA SUKCES :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak prawdę powiedziawszy, nie wiem co powiedzieć. zauroczyłaś mnie swoim stylem pisania, chociaż pewnie nastąpiło to bardzo dawno, ale oprócz duetów, dawno nie czytałam Twoich solowych opowieści.
    ale deklaruję, że będę czytała. może nie zawsze znajdę czas na sensowny komentarz, ale będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + cudowna piosenka i ładne kolorki ;)

      Usuń
  5. No nie źle. Jestem ciekawa co jeszcze będzie się działo. Zakupy to zawsze stanowią problem. Chyba to prawda, że Olki to są wybredne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam prolog i pierwszy rozdział, do obu tych wpisów będzie odnosił się mój komentarz.
    Zdziwiłam się, gdy w prologu pojawiły się obok siebie imiona Wojtek i Amelka w sytuacji sugerującej, że są rodzeństwem. Nie pasowało mi to, gdyż z zakładki "Nostalgiczni" wywnioskowałam, że połaczy ich miłość, a nie więzy krwi.
    Po przeczytaniu pierwszego rozdziału domyśliłam się, że tamte dzieci to tak naprawdę przyszłe wnuki TEJ Amelii i TEGO Wojtka. Chytry zabieg :)
    Jeśli moja dedukcja jest słuszna to nasi bohaterowie razem się zestarzeją i wspólnie udadzą się na wieczny spoczynek. Tak właściwie nie wiem czy takie zakończenie można nazwać happy endem. Tak czy inaczej idea opowiadania bardzo mi się podoba. Świetny pomysł z tymi dziennikami, prawdopodobnie teraźniejszość również zdradzi nam co nieco na temat relacji głównych bohaterów.
    A teraz kilka słów na temat pierwszego rozdziału. Wszyscy tak obawiają się internatów, a to takie fajne miejsce. Często odwiedzam w internacie znajomych i oni absolutnie nie narzekają... Choć może to dlatego, że przebywam w dziwnym środowisku. W sumie nieważne ^^" Mamy dziewczyny idące na zakupy i spotkanie z Wojtkiem. Polubiłam go w Twoim opowiadaniu. Jest kochany i bardzo spodobała mi się jego reakcja na stwierdzenie o wyższości siatkówki nad tenisem.
    Ach ta Olka, taka zakręcona kobieta xD Tak wyżywać się ciąganiem po sklepach biednego kuzyna i przyjaciółkę.
    Ciekawie zapowiada się to opowiadanie. Dodaję do obserwowanych i czekam na ciąg dalszy :D
    Pozdrawiam gorąco.
    PS. Uwielbiam Twoje opisy. Idealnie oddają panujący klimat i pozwalają czytelnikowi wczuć się w sytuację. Jestem na tak :D

    OdpowiedzUsuń